
Odebrałem Międzynarodowe Prawo Jazdy, które wcale nie zachwyca wyglądem. Duża książeczka, nie mieszcząca się do żadnego znanego mi portfela, co najwyżej do saszetki jakie zawiesza się 9 latkom by nie zgubiły dokumentów. Nie dość, że sama wielkość odstrasza to samo wykonanie też nie jest powalające. Kilka karteczek na których jest ciągle to samo tylko w innych językach. Na końcu zdjęcie, miejsce na podpis i pieczątki. Dobrze, że przynajmniej na pierwszej stronie jest spis 116 państw, które honorują ten dokument. Natomiast najgorsza jest okładka, na której organ wydający jak i numer krajowego prawa jazdy wpisany jest ręcznie. Pewnie jak by się postarał jakiś 12 latek, to zrobił by takie przy użyciu Photoshopa , drukarki laserowej i pieczątek zrobionych z kartofla.
Najśmieszniejsze jest to, że Międzynarodowe Prawo Jazdy nie jest ważne u nas. Nie wiem czy przez to, że wydane u nas czy tak ogólnie. Nie ważne bo i tak jest głupotą, że krajowe prawa jazdy, które są robione według wzoru Unii Europejskiej, nie posiadają anglojęzycznych tłumaczeń. To chyba nie takie trudne skoro dowód osobisty je posiada?!
W razie gdybyście wy się wybierali do USA, warto jednak wyrobić sobie taki dokument. Nie jest to drogie 25 zł, zdjęcie, dowód do wglądu, krajowe prawo jazdy do wglądu i dwa dni robocze. Wydaje je lokalny urząd komunikacji, czyli tam gdzie odbieraliśmy krajowe.
Teoretycznie nasze krajowe prawo jazdy jest honorowane w USA, choć w razie stłuczki możemy mieć problemy właśnie ze względu na brak tłumaczenia (z tego samego powodu na krajowe prawo jazdy, nie sprzedadzą nam alkoholu w sklepie ;)), a tak wyciągniemy międzynarodowe i nie będzie problemu.